Jak i co …

PORADY

DAWNO, DAWNO TEMU PRZED ŚLUBEM, czyli o tym czy Sesja Narzeczeńska jest warta zachodu

Sesja Narzeczeńska …

W poprzednich wpisach mogliście przeczytać kilka porad i wskazówek, dotyczących wyboru fotografa ślubnego (klik, klik). Ale czy aby na pewno wyłącznie ślubnego? Czy Wasze wspólne życie zacznie się dopiero w dniu ślubu?

Oczywiście, że nie. Wasze życie już trwa i z dnia na dzień wzbogaca się w nowe przeżycia, emocje, wydarzenia. Zastanówcie się nad tym, czy nie warto byłoby tego etapu Waszego związku utrwalić? Wszystko kiedyś się kończy, Narzeczeństwo również. Czy nie byłoby dobrym pomysłem zapisać ten beztroski czas na fotografiach? Odpowiecie zapewne, że oczywiście warto i że macie tysiące wspólnych zdjęć. Owszem, macie, ale ile spośród nich jest wykonana profesjonalnie? Przypuszczam, że żadne. A zatem prawdopodobnie nie mieliście okazji pracować z zawodowym fotografem, nie braliście udziału w profesjonalnej sesji, nie jesteście oswojeni z aparatem. Być może obawiacie się, że nie będziecie potrafili zachować się w sposób naturalny przed obiektywem. I słusznie.

Nie każdy z nas jest urodzoną Anją Rubik czy Anatolem Modzelewskim. Ale trening czyni mistrzem. A najlepszym treningiem przed sesją ślubną będzie właśnie sesja narzeczeńska. Pozwoli Wam ona pozbyć się nieśmiałości by w jej miejsce wprowadzić pewność siebie, luz i swobodę. Jest to również kapitalna okazja i dla Was i dla mnie, aby się lepiej poznać. Wy poznacie mój styl pracy, ja poznam Wasze charaktery, sposób bycia, temperamenty. Dzięki temu w dniu ślubu nie pojawi się u Was obcy człowiek z aparatem tylko znajomy, robiący świetne zdjęcia.

…korzyści z fotografowania sesji narzeczeńskiej…

A jeśli chodzi o bardziej przyziemne, wymierne, namacalne korzyści?
Zyskujecie piękną pamiątkę. Fotografie z okresu narzeczeństwa są najzwyczajniej w świecie zapisem cudownych chwil, uczuć, które już niedługo połączą Was na całe życie. Te zdjęcia są gwarancją żywych wspomnień. A wspomnienia są bezcenne. I kropka. Nic już dodawać nie trzeba.

Jeżeli zdecydujecie się zorganizować sesję narzeczeńską odpowiednio wcześnie, będziecie mogli wykorzystać zdjęcia podczas organizacji samego wesela. W jaki sposób? Chociażby wręczając je rodzicom jako symboliczny prezent, będący podziękowaniem za życie, trud wychowania, miłość, pomoc … (lista może być naprawdę długa). Możecie ofiarować je w formie albumu, fotoksiążki czy oprawione w ramki. A co powiecie na unikalne zaproszenia, księgę gości czy dekoracje stołów, w których motywem będzie właśnie fotografia narzeczeńska? Możliwości wykorzystania tych zdjęć są niemal nieograniczone. Wszystko zależy wyłącznie od Waszej pomysłowości. A jeśli pomysłów zabraknie – służę pomocą 🙂

kiedy ?

Kiedy i gdzie zorganizować taką sesję? – Doskonałą lokalizacją na zorganizowanie sesji narzeczeńskiej będzie naturalnie miejsce Waszego poznania się lub pierwszej randki. Może to być również ulubione miejsce weekendowych wypadów, wakacyjnych wyjazdów czy też takie, w którym spędzacie w przyjemny sposób czas wolny. Ważne, aby było to miejsce, w którym czujecie się swobodnie, z którym macie fantastyczne wspomnienia. Po prostu takie, na którego wspomnienie zaczynacie się mimowolnie uśmiechać.

Oczywiście jeśli macie ochotę na eksplorację nowych zakątków naszej planety, nic nie stoi na przeszkodzie – możemy zorganizować sesję w zupełnie nieznanym miejscu. Decyzja należy wyłącznie do Was. A kiedy? Od świtu do zmroku, od poniedziałku do niedzieli, od stycznia do grudnia. Wybór jest w zasadzie nieograniczony. Zaręczyny dzieli od ślubu wiele wiele dni i każdy z nich jest doskonałym dniem na sesję narzeczeńską. Tak więc, jeśli poznaliście się latem w Łebie możemy zorganizować romantyczną sesję na piaszczystych wydmach nadmorskich, a jeśli zimą w Białce Tatrzańskiej – zwariowaną, kipiącą energią sesję na śniegu. Do wyboru, do koloru.

pomysł?

Z czasem i miejscem bardzo ściśle wiąże się temat samego pomysłu na sesję. Czy ma to być zrekonstruowana historia Waszego poznania, czy spontaniczna, podglądana przeze mnie randka? Nie ważne. Istotne jest tylko to, że macie być w stu procentach sobą. Macie zapomnieć, że jestem tuż obok. Macie spędzić ze sobą czas w sposób jaki lubicie. Jeśli jesteście zapalonymi cyklistami – zabierzemy na sesję rowery. Uwielbiacie czytać – zajrzymy do antykwariatu lub największej w mieście księgarni. Jeździcie konno – wybierzemy się do stadniny. Pomysłów jest naprawdę nieskończenie wiele. Ale nic na siłę. Nie warto się wcielać w kogoś kim nie jesteście. Nie lubicie pedałować – rower będzie Was irytował, humory się popsują i na zdjęciach zamiast uśmiechów będą kwaśne miny.

Na zakończenie kwestia ubrania. Co na siebie założyć? No cóż. Dużo zależy od czasu i miejsca sesji, ale jest kilka zasad do których warto się stosować. Pierwsza i najważniejsza – ma to być strój, w którym czujecie się swobodnie. Załóżcie na siebie rzeczy w Waszym stylu, takie które nie będą Was krępować. Wybierzcie z szafy te ulubione, pamiętając o zasadzie numer dwa – doborze kolorów. Wasze kreacje nie mogą się za sobą gryźć. Muszą współgrać, dopełniać się i pasować do otoczenia. Tak więc jeśli planujecie sesję na łonie natury, wybierzcie kolory pastelowe, a jeśli otoczenie ma być industrialne, lepiej byłoby włożyć na siebie coś w intensywniejszych barwach. Możecie na sesję przygotować dwa różne zestawy ubrań lub zabrać kilka uzupełniających elementów garderoby. Pewne jest to, że warto się nad tym zastanowić, przemyśleć, przejrzeć przed sesją zawartość garderoby, a czasem nawet coś dokupić.

Pamiętajcie, że zawsze możecie się skonsultować wcześniej ze mną. Przegadamy temat, rozwiejemy wątpliwości, tak, aby w dniu, w którym się spotkamy nie myśleć już o niczym, a tylko doskonale się bawić.

 

Wszystkie zamieszczone w tekście fotografie zostały wykonane przeze mnie osobiście a wykorzystać je mogłem dzięki uprzejmości i zaufaniu Ani & Konrada oraz Samanty & Łukasza.

Menu